Addie POV
Tak wiele nowych twarzy, nowych ludzi. Liceum było przepełnione dziwkami i podnieconymi, nastoletnimi chłopakami, którzy chcieli znaleźć dziewczyny. Zwłaszcza Niall, którego podejrzewałam o to jakiś czas temu. Udałam się na pierwszą lekcję przechodząc tuż obok niego i jego blond dziwki, która przeczesywała mu włosy i kąsiła go w szyję, ale najwyraźniej mu to nie przeszkadzało. Westchnęłam, przyciskając moje książki mocniej do piersi. Przechodząc obok rozdrażnionych twarzy poczułam, że wszystkie są skierowane na mnie. Spojrzałam w dół na swoje ubrania, marszcząc brwi. Czy coś jest nie tak z...
- Hej, Addie - powiedział miły, rodzinny, pocieszający głos. Silne, męskie ramie chwyta mnie za łokieć, podczas gdy patrzę się w parę niebieskich oczu dużo bardziej szczerych niż te Nialla.
- Louis - odetchnęłam. Uśmiecha się, gdy idziemy z dala od tłumu ludzi długim, dużym korytarzem.
- Nie wiedziałem, że poszłaś tutaj do szkoły. Harry powiedział mi, że ty i Niall mieszkacie razem? Myślałem, że wy nie jesteście... razem. - mruknął, marszcząc brwi, gdy spojrzałam mu w oczy.
- Umm... nie jest to rodzaj... to skomplikowane tak myślę. - westchnął, kiwając powoli, ale jego twarz ciągle była zmieszana i zdeterminowana.
- Cóż, pozwól mi tylko powiedzieć, bo nie wiem co się z tym wszystkim dzieje, ale powinnaś trzymać się z daleka od Nialla. On jest prawdziwą, złą nowiną, Addie. Zaufaj mi. - patrzyłam na niego, unosząc brwi. Jego twarz była gładka i poważna.
- Co ty...
- Louis, co ty robisz? - ciemny, grożący głos się urwał. To sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybko, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Louis puścił moje ramię, odsuwając się ode mnie. Usłyszałam głośny jęk wychodzący z jego gardła.
- Oh, uh, nic Niall. Staram się tylko pomóc Addie. - spotkałam oczy Nialla, ale nie patrzyły na mnie. Ich zimny blask został skierowany na Louis. Strasznie się ich przeraziłam, pomimo, że nie były skierowane na mnie.
- Niall, nic...
- Spadaj. - Niall syknął, a Louis skinął ku mnie zanim szybko odszedł. Szuranie jego tomsów było słyszalne na podłodze. Podniosłam moją torbę wyżej na ramieniu, krzyżując niezdarnie ramiona na klatce piersiowej. Zacisnęłam książki mocniej w ramionach. Niall przeczesał swoje blond włosy. Czerwona szminka była widoczna na jego twarzy. Spojrzał na mnie, a ja zaczęłam wpatrywać się mu w oczy. Były niebieskie, miękkie i tak ciepłe, że moje serce zatrzymało się na chwilę, a ja nie chciałam być nigdzie indziej. Oznacza to, że gdy jego zimne, pełne złości oczy spojrzały z powrotem na mnie, cały lód w nich zawarty zaczął się topić.
- Mogę pomóc ci dotrzeć do klasy, Addie. Nie potrzebujesz zwierzać się takim ludziom jak Louis. Lub nawet Harry.
- Dlaczego to ma znaczenie? Idź poszukać dziwki, z którą byłeś przed chwilą. Znajdę drogę. Dzięki. - zaczęłam odchodzić, ale złapał moją rękę, a ja poczułam jak na chwilę świat się cały wywraca do góry nogami. Zatrzymał się, a wszystko, co mogłam zobaczyć to Niall i nic na całym świecie nie mogłoby sprawić, że moje serce zaczęłoby bić szybciej.
- Czy jesteś zazdrosna? - oddychał, a jego głos był żartobliwy i dokuczliwy. Pociągnął moją rękę, przewracając oczami.
- Tak. Oczywiście. Dlaczego miałabym być zazdrosna? Za bardzo działasz mi na nerwy. Tak jak powiedziałeś, mnóstwo ludzi jest lepszych od ciebie. Rozchylił usta, ale natychmiast je zamknął.
- Idź do klasy. - rozkazał ostro, kiwając głową w stronę korytarza. Jego zmiana nastroju była tak nagła, surowa, że aż odczekał chwilę po czym wzruszył ramionami. Udałam się wzdłuż korytarza czując na plecach jego lodowate, niebieskie oczy. Kiedy znalazłam klasę, szybko zajęłam swoje miejsce. Odłożyłam wszystkie książki i wzięłam głęboki oddech, spychając zimne, niebieskie oczy Nialla na tył mojej głowy. Lekko stuknęłam rękoma w biurko, moje ramiona ściskały się z niepokoju. Nie mogłam wziąć wystarczająco dużo oddechu, a moja głowa wirowała. Ołówek uderzył mnie w plecy wraz z dziewczęcym, donośnym głosem.
- Pssst... - odwróciłam się na krześle i spotkałam parę łagodnych, brązowych oczu schowanych za parą nerdów. Miała długie, brązowe, kręcone włosy, które spadały jej delikatnie na ramiona. Miała plisowany, biały sweter na sobie.
- Oh, cześć. - wymamrotałam, patrząc na nią. Usta wygięłam w półuśmiech.
- Wiedziałaś, że jedynym stanem w USA, na którym rosną ziarna kawy są Hawaje? Wiedziałaś, że płetwal błękitny na 188 decybelach to najgłośniejszy ssak? Wiedziałaś, że Mona Lisa nie ma brwi? Wiedziałaś, że pierwszym jedzeniem spożywanym w kosmosie był sos jabłkowy? Wiedziałaś...
- To świetnie, ale byłoby fajnie NIE mówić o faktach naukowych, tylko nauczyć sie po prostu swoich imion i dlaczego stukałaś mnie ołówkiem? - zarumieniła się, poprawiając swoje okulary. Założyła ręce na biurku.
- Jestem Lynn Lynn Potters. Możesz mówić do mnie Lee. Każdy mnie tak nazywa. Chyba, że preferujesz inną ksywkę jak przegrana czy frajerka. Chciałam ci tylko powiedzieć, że jesteś naprawdę ładna... - uśmiechnęłam się, zakładając włosy za ucho.
- Jestem nowa w tym roku. Jestem Adele Thompson, ale wolę Addie. Mieszkam w Nialla, uh, domu teraz. - jej oczy się rozszerzyły, a usta otworzyły nieco. Pochyliła się lekko.
- Cholera, naprawdę? Ty... mieszkasz w domu Nialla? TEGO Nialla Horana? Dupka Nialla? - skinęłam głową, a ona zaczęła dyszeć. Uderzyłam ręką zanim zdążyłam zareagować.
- Oh! - krzyknęłam, a reszta dzieciaków w klasie spojrzała na nas. Moja twarz zaczęła płonąć.
- Przepraszam, ja tylko... Niall Horan jest najlepszym przyjacielem mojego crusha i to jest dziwne, tak sądze. Nie wiem. Ale to takie surrealistyczne! Założę się, że jest wredny nawet gdy wstaje, mam rację?
- Uhm, tak. Oczywiście. To znaczy, w każdej sekundzie dnia.
Poza wcześniej, chciałam powiedzieć, kiedy mnie bronił. Ale ja tego nie powiedziałam.
- To jest... coś czego się nie spodziewałam. Myślałam, że będzie trochę milszy w domu, odkąd nie ma kogo torturować. Kiedyś nękał mnie cały czas. Było dużo gorzej kiedy zaczął spotykać się z Marcelem. Znasz Marcela? Zadaje się z Liamem Payne. - pokręciłam głową.
- Nie znam nikogo o imieniu Liam Payne lub Marcel. Teraz zadaje się z Harrym i Louisem. Poznałam ich. - otworzyła szeroko oczy. Tak myślałam, że będzie zdziwiona. Ułożyła wargi w cienką, twardą linię.
- To złe wieści. Louis Tomlinson jest w porządku, ale Harry Styles? On nie jest super facetem. Zaufaj mi. Harry jest najlepszym przyjacielem Nialla. Są jak partnerzy kryminalni w szkole. Głównymi tyranami. Oprawcami. Wiele dziewczyn się z nimi zadaje, bo, tak, są przystojni, ale na miłość boską! Kiedy raz ich poznasz, nie są już miłymi, słodkimi facetami, których potrzebuje dziewczyna. Każda dziewczyna lubi złych chłopców, ale czasami zło nie jest najlepsze.
- To brzmi jak wiesz... uczucie. - patrzyła na mnie swoimi zimnymi oczami. Wzięła długi, głęboki oddech.
- Tak. Jest. Harry Styles jest moim byłym chłopakiem. - gdybym miała drinka, chciałabym wypluć go jej prosto w twarz z powodu nagłego smutku w jej oświadczeniu. Było zimno jak głos Nialla z wyjątkiem smutku, który zastąpił złość. Widziałam jak bolało ją wypowiedzenie jego imienia.
- Ja.. przepraszam Lynn. - pokręciła głową, uśmiechając się ponownie. Skierowała spojrzenie do przodu, gdy nauczyciel zaczął spacerować. Odwróciłam się do przodu, ale nie mogłam przestać myśleć o całej tej sytuacji. Po prostu nie mogłam się nadziwić, że Niall dręczył taką dziewczynę jak ona albo, że Harry, słodki Harry na imprezie, który znosił mnie w dół po schodach i prawdopodobnie odwiózł do domu, mógłby zrobić coś takiego niewinnej dziewczynie jak Lynn. Ale niektórzy chłopcy są po prostu na tyle popierdoleni, żeby robić coś takiego. Ale nie Niall. Nie mógłby skrzywdzić takiej dziewczyny....
Prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz