poniedziałek, 26 stycznia 2015

Adele jest wrzodem na tyłku....

Niall's POV
Lubiłem, kiedy w domu było cicho. Lubiłem, kiedy mogłem pomyśleć i oddychać bez poczucia klaustrofobii w moim własnym pokoju. Byłem wściekły. Wściekły za to, że mój "wujek" przyprowadził do domu kobietę i nie powiedział mi o tym. Była irytującą, upartą, ale także piękną dziewczyną. Moje ręce pobiegły przez spocone, rozczochrane włosy, kiedy patrzyłem na ścianę. Przewijały się cicho poprzez tekst na telefonie, słuchając jednocześnie Addie w korytarzu. Mój telefon zaczął wibrować na łóżku, wyrywając mnie z moich myśli. Sięgnąłem po małe urządzenie, a na nim pojawiła się nazwa mojego najlepszego przyjaciela, Harry'ego.
- Siema - wymamrotałem. Mój głos krzyknął ze złością jak wtedy na matkę Addie, że nie chcę, aby tu były.
- Hej Niall, chłopie.
- Co się dzieje Harry? - mruknąłem, siedząc na końcu kanapy.
- Chcesz wyjść wieczorem? Kimberly organizuje wielką imprezę. Jestem podekscytowany. Zayn i dziewczyny też będą.
- Yyy.. okej. Oczywiście, Harry. Pozwól mi się tylko przebrać i coś zjeść, a spotkamy się tam okej?
- Tylko, żeby nie zajęło Ci to zbyt długo. Do zobaczenia później.
Odłożyłem słuchawkę, rzucając telefon na łóżko i ściągając koszulę z dżinsami. Drzwi zaskrzypiały, sygnalizując, że są otwarte.
- Niall, um..oh - odwróciłem się, patrząc na nią. Mała, drobna Addie stała w drzwiach z szeroko otwartymi oczami.
- Ty...uh.... Myślisz, że kim jesteś?! Wpierdalasz się do mojego pokoju jakby kurwa był Twój! Wynoś się stąd! Nie wolno Ci tutaj być! - syknąłem, trzaskając jej drzwiami tuż przed twarzą, gdy chciała coś powiedzieć. Odetchnąłem, wracając do szafy. Zarzuciłem ciemne dżinsy, ciemną koszule, ułożyłem moje rozczochrane włosy w seksowny sposób i ubrałem czarne Nike. Schowałem telefon do kieszeni i wyszedłem. Zamknąłem zamek w drzwiach mojej sypialni i podążyłem w dół schodami. Gerard stał z dwoma dziewczynami. Twarz Adele z wyrazem pustym i smutnym, gdy jadła spokojnie, Gerard i kobieta byli roześmiani.
- Hej, Gerard? - wszyscy spojrzeli w moim kierunku, a ja przełknąłem ostrożnie ślinę, zerkając przed siebie w oczy Gerarda.
- Idę na imprezę dzisiaj wieczorem. Nie wiem kiedy będę w domu. Prawdopodobnie za dwa, może trzy dni? - kobieta odłożyła widelec, zerkając na Gerarda przed powrotem na mnie.
- Myślę, że nie powinieneś jechać na imprezę. Nie masz siedemnastu lat jak moja córka Addie. Nie będziesz robił nieprzemyślanych rzeczy przez całą noc, prawda Neil? - zacisnąłem zęby równocześnie zaciskając pięści po obu stronach. Mogłem poczuć moje płonące oczy.
- Słuchaj panienko, nawet nie wiem kim jesteś. Szczerze mówiąc, nie chcę wiedzieć. Jesteś teraz w moim i Gerarda domu i myślisz sobie, że po prostu możesz być sobie moją matką? Po prostu się tutaj przeprowadziłaś i myślisz, że możesz sobie rozkazywać? Cóż, jakby ci to powiedzieć, nie znasz mnie i nie próbuj mnie poznawać rozumiesz? A tak przy okazji to Niall! - spojrzała na mnie z powrotem. Twarz Addie stała się zupełnie blada i wyglądało to dziwnie na jej opalonej skórze. Gerard spojrzał na mnie dziwnie, ale później spojrzał na Addie tak jak ja.
- W porządku, Niall. Jeśli jesteś takim twardzielem, to zabierzesz Addie ze sobą na imprezę. Porozmawiamy o tym po powrocie do domu.
- Nie, ja nie...- Addie próbowała mówić, ale Gerard podniósł rękę, uciszając ją. Wstał.
- Ty i ona potrzebujecie zacieśnić więzi. Jeśli mieszkacie pod jednym dachem, to lepiej zacznij być odpowiedzialnym człowiekiem i dorośnij. Zabierz Addie i bez dyskusji. Opuściłeś kolację, pewnie dlatego, że rozmawiałeś z Harry'm, mam rację?
- Gerard...
- Weź Addie ze sobą. Nie powiem tego ponownie. A ta kobieta, że tak agresywnie już mówisz, to Natalie. Bądź miły. Ona również będzie teraz tutaj mieszkała. - westchnąłem, wzruszając ramionami, kiedy Addie wstała od stołu. Stanęła cicho na podłodze. Kiedy wyminęła mnie, jej  owocowe perfumy uderzyły w moje zmysły. To było zbyt dużo perfum, jakbym tonął w soku owocowym. Rozbolała mnie od tego głowa. Patrzyłem jak Addie idzie po schodach na górę, czekając cierpliwie przed drzwiami. Stukałem nogą o wykładzinę, słysząc tylko jak szeleści w swoim pokoju. Czułem jak upływają godziny zanim w końcu drzwi się otworzyły, a moje oczy wypadły chyba z orbit. Addie była teraz w smukłej, czarnej sukience, która mocno przylegała do jej ciała podkreślając jej krzywe włosy opadające w fale pasujące do jej koronki na górze sukni. Pstryknęła palcami przed moją twarzą. Zamrugałem, prostując się.
- Przestań się gapić, Neil. Możesz zrobić zdjęcie. Będzie na dłużej. - mrugnęła, uśmiechając się tak dumnie jak tylko ona potrafi, sprawiając, że teraz to ja stałem się ofiarą żartów i sarkastycznych uwag tym razem. Odchrząknąłem i udałem się razem z nią w dół, a jej matka i Gerard obserwowali nas. Uśmieszek był widoczny na jego twarzy.
- Biegnijcie. Miłej zabawy. Miej oko na Addie. - spojrzałem na nią, a ona wysłała mi to samo, ciemne spojrzenie. Gerard i Natalie śmiali się, słysząc moje westchnięcia. Udaliśmy się do drzwi. Przysięgam, widziałem najbardziej pusty i smutny wyraz twarzy Addie. Odwróciła się w moją stronę i udaliśmy się do drzwi. Czułem się źle z jej powodu. Prawie źle.
__________________________________________________________
Kolejny rozdział za nami, powiedzcie co sądzicie w komentarzach :)

wtorek, 20 stycznia 2015

Miło mi Cię poznać, Adrian.

Addie's POV 

Świt zaczął wspinać się ponad wysokie, niczym Mount Everest, drzewa, rozrzucając ciepłe, różowe i pomarańczowe promienie słońca pośród zieleni; moje ciało zaszyło się w dużym swetrze, który chronił mnie przed nagłymi zmianami temperatury jesieni w Waszyngtonie.
Dzisiaj przeprowadzaliśmy się w nowe, świeże miejsce; miejsce, które było zdecydowanie za chłodne w porównaniu do naszego dawnego, ciepłego miasteczka w Colorado.
Oparłam głowę o okno, zimne szkło dotykało mojego policzka; moje oczy starannie przyglądały się wschodzącemu słońcu kiedy moja mama kierowała swoim starym, srebrnym Traversem, który trochę grzechotał przez nasze niedokładne płatności.
- Przepraszam - mama mruknęła po raz bilionowy; jej policzki czerwieniły się z frustracji gdy próbowała przepchać samochód po nierównym terenie.
Razem z mamą musiałyśmy przejechać przez prawie cztery stany, żeby tu dojechać, więc myślę, że wiedziała, że zdążyłam przyzwyczaić się do podskakiwania auta.
- Mamo, w porządku - mruknęłam, wychylając głowę za okno, aby przyjrzeć się dokładnie zza przedniej szyby prawie milionom rzędów drzew przemykających obok nas.
- Cieszysz się?
Wzruszyłam ramionami, marszcząc brwi na dźwięk jej nagłego pytania. Naprawdę tego nie przemyślałam, to miał być nowy start, nowa, inna część mojego życia, zbliżała się ona coraz szybciej.
- Jeśli będzie lepiej niż dawniej, myślę że tak.
Mimo to, gdy o tym pomyślałam, wcale się nie cieszyłam. Nawet jeśli mój tata był uzależniony od brania, nigdy nie był dla mnie problemem.
Zawsze był obok mnie, patrząc jak dorastam; oduczył mnie robienia złych rzeczy, i przyłapywał mnie za każdym razem, gdy robiłam coś złego, nie mówiąc mamie. Sama już nie wiem, ile mieliśmy przed nią sekretów.
Było mi ogromnie trudno, gdy dowiedziałam się, że mama złożyła pozew o rozwód; to chyba trudne dla każdego, gdy rodzice siadają obok ciebie, i mówią to "spójrz, kochanie, nie potrafimy już dalej ze sobą być". Tak naprawdę, prawie zawsze to dzieci cierpią przy tym najbardziej, czując jak zawodzą któregoś z rodziców, wybierając tego drugiego.
- Nie brzmisz jakoś szczęśliwie. - Zauważyła mama, spoglądając na mnie kątem oka; jej piwne oczy były o wiele piękniejsze od moich zwykłych, o odcieniu klonu.
- Bo taka nie jestem, mamo. Nie jestem. Musiałam radzić sobie z twoimi problemami, z problemami taty, więc nie jestem szczęśliwa. Przepraszam.
Przełknęła ślinę, wdzięcznie kierując na pustej drodze, a jej dłonie zacisnęły się wokół kierownicy.
- Przy okazji, muszę ci coś powiedzieć.
- Hmm?
Auto przyspieszyło, ślizgając po drodze niczym katapulta, dopóki nie minęłyśmy znaku mówiącego "Witamy w Aberdeen, Waszyngton".
Jestem pewna, że na świecie nie ma osoby skrywającej tak ogromny entuzjazm jak ja...
Mama prowadziła cicho, o niczym później nie wspominając, dopóki nie skręciłyśmy w bardzo elegancką ulicę, gdzie domy były duże, piękne, i piętrzyły się nad nami jak statuy.
- Mamo, co my tu robimy - Spytałam ostrożnie. Wiedziałam dobrze, że nie miałyśmy pieniędzy na życie w ładnym domu, domu takim jak te. Mam na myśli, nie potrzebowałyśmy nawet takiej przestrzeni. Byłyśmy tylko my, żadnego rodzeństwa, bez taty, tylko ja i moja mama naprzeciw światu.
Zaparkowałyśmy obok wielkiej willi; był to dom koloru perły, z dokładnie ozdobionymi oknami i wiśniowymi drzwiami.
- Więc, Addie, skarbie, to jest niespodzianka. Nie będziemy mieszkać tylko my...same. Ja... poznałam mężczyznę, który zaproponował nam zamieszkanie razem z nim. Jest tylko on, i jego... Hm, to nawet nie jego siostrzeniec, bo nie są spokrewnieni, ale-"
- O czym ty mówisz... - szepnęłam, otwierając usta z niedowierzania; nie potrafiłam wydać z siebie żadnego dźwięku, gdy moja mama odpięła pas i uśmiechnęła się głupkowato.
- Niespodzianka?
Spojrzałam przez okno, potem z powrotem na dom; dwie wysokie postacie teraz wlokły się do naszego samochodu, jedna odsunięta nieco dalej od drugiej, która praktycznie biegła nam naprzeciw.
Mama objęła go, mężczyzna był widocznie wyższy od niej, gdy się pocałowali. Czułam jakby w moim brzuchu wszystko wiązało się w wielkie supły, lecz odpięłam swój pas i zapatrzyłam się znów w przednią szybę.
Więc, zaczynamy wszystko od początku. Nowi mężczyźni, nowi mężowie, nowe początki.
Dobry Boże, zabij mnie.
Pukanie w szybę sprawiło, że prawie wrzasnęłam. Z okna widziałam teraz twarz mojej mamy, oraz jej dłoń splecioną z dłonią mężczyzny. Wtedy z wahaniem opuściłam okno.
- Addie, masz zamiar wyjść i przedstawić się?
Spojrzałam się na człowieka, następnie na postać z tyłu; jego niebieskie oczy zupełnie wyrwały mnie z kontekstu, kiedy on przyglądając mi się uniósł brew, jakbym była cholerną królową głupoty.
- Addie. - mama spytała znów, przerywając moje rozmyślanie. Znów zapaliło się we mnie uczucie złości, wraz z supłami w moim brzuchu i przełyku.
Otworzyłam drzwi i wdzięcznie przeszłam obok niej, chwytając swoje torby i niechętnie sunąc wraz z nimi w stronę domu, gdy chłopak cicho podążał za mną z rękami w kieszeniach.
Nagle poczułam rękę na moim ramieniu, którą szybko i gwałtownie odepchnęłam; za sobą usłyszałam syk, jak dla mnie dość nienaturalny.
- Chciałem tylko otworzyć cholerne drzwi, ślimaku. Przestań panikować.
Zrobiłam głęboki wdech, a on przewrócił oczami, przekręcając zamek w drzwiach i otwierając je. Cicho wlokłam się za nim, o nic już nie pytając.
Weszłam do środka, a z moich ust mimowolnie wydało się ciche sapnięcie.
Wszystko było udekorowane na biało lub marmurowe, z wysoko umieszczonymi sufitami i eleganckimi żyrandolami; duże i szerokie okna wpuszczały do środka ciepłe promienie słońca, który uzupełniał całą dekorację iskrą perfekcji.
Wysokie, pokryte wykładziną spiralne schody były wykonane z ciemnego drewna i prowadziły na górę, gdzie chłopak zdążył już wejść.
Szybko go dogoniłam, targając swoje torby i potykając się o własne stopy, gdy wniosłam już wszystko do pomieszczenia.
Wydawało mi się, że jest tego za wiele.
Chłopak zatrzymał się przed eleganckimi, złoto-fioletowymi drzwiami, otwierając je szeroko i ukazując pokój trzy razy większy niż mój dawny, z dużym, królewskim łóżkiem i fioletową narzutą z eleganckimi, złotymi naszyciami. Garderoba była oddzielna, a także pusta, czekając na moje ubrania, wraz z oddzielnymi szafkami na buty i biżuterię.
Była także moja własna łazienka, z wielką, marmurową wanną z jacuzzi, oraz prysznic ze wskaźnikiem temperatury i drogimi masażerami; ogromne lustro, srebrny, porcelanowy zlew i sedes. W moim pokoju natomiast od razu zauważyłam duże biurko na wszelkie projekty, a na nim mój własny, ciemnofioletowy telefon.
- To jest, uh, twój pokój. A ty jesteś...
- Adele. Wolę Addie.
- Nikogo nie obchodzi co wolisz a czego nie, ale hej. Jestem Niall, ale wolę... Niall.
Ułożyłam bagaż na ziemi i posłałam mu piorunujące spojrzenie, na które ten odpowiedział przebiegłym uśmieszkiem.
- Dlaczego więc się ode mnie nie odpierdolisz, Niall.
- Rozpakuj się. Mógłbym równie dobrze iść stąd i pierdolić kogoś innego, co byłoby i tak o niebo lepsze od kiedykolwiek pierdolenia ciebie. Ale no, poczuj się jak w domu, Ad...Ade...Adrian"
- To męskie imię. Nie jestem facetem.
- Nie mów tego w szkole, mogłabyś się wpakować w niezłe gówno, kujonko. Możesz równie dobrze unieść nos i powiedzieć "nie jestem snobką", gdy, tak naprawdę, jesteś nią. To okropne, że jesteś w miarę gorąca.
Mimo, że nie chciałam się czerwienić, poczułam ciepło na moich policzkach; zacisnęłam zęby we frustracji, a jego uśmieszek wciąż rósł.
- Powiedziałem "w miarę" gorąca. Nie żebyś taka była. Jest mnóstwo dziewczyn gorętszych od ciebie.
- Próbujesz mnie zastraszyć? Zrobiłeś już wystarczająco. - warknęłam.
Wzruszył ramionami i wyszedł, na jego twarzy malował się wyraz zadowolenia. Pomachał mi, uśmiechając się.
- Też mi miło cię poznać, Adrian.
Po tym zatrzasnął drzwi, i mogę przysiąc, że cały dom zatrząsł się razem ze mną. Spadłam powoli na ogromne, od teraz moje łóżko.
Boże, już zdążyłam znienawidzić tego miejsca.

~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka, tak więc mamy pierwszy rozdział!  Starałam się jak mogłam żeby wyszło ładnie, więc, mam nadzieję że wam się spodoba:) Drugi rozdział, jak i kolejne, będą się pojawiać mniej-więcej co tydzień. Liczymy na szczere komentarze, to też motywuje do dalszej pracy.Xx

sobota, 17 stycznia 2015

Prolog

"Mogłam zobaczyć te niebieskie kule mile stąd. Innymi słowy przeniknęły cię, każdy uduszony oddech w twoim gardle i były tak gęste od emocji, że kiedy spojrzałam, to było prawie jakbyś chciał także spojrzeć; ponownie, w te ogromne, okrągłe, niebieskie jak ocean oczy. Nie mogłam się odwrócić. Jakby każda część mojej duszy była uwikłana w jego wytrzeszczonych oczach i po prostu chciałam upaść na podłogę w stos papki i błagać go, aby oddał mi swoją moc. Był mroczny jak zmożone moje światło. Ale złą rzeczą było to, że Niall James Horan nienawidził mojego charakteru." 


Wszystko to zaczęło się w sierpniu albo wrześniu, kiedy zima zaczęła się znowu pokazywać i wszystkie szkoły dziwek i biegaczy musiały się na nią przygotować i zacząć nosić ciepłe ubrania. To był czas moich zmian; posiadanie naokoło nowego ojca nie jest proste, mój prawdziwy ojciec trafił do więzienia za posiadanie narkotyków i nie utrzymuje kontaktu ze swoją jedyną córką. I, na szczycie tego wszystkiego, dzieciaki w szkole wyzywali mnie cały czas; mam na myśli, nigdy niczego nie zrobiłam nikomu oprócz bycia cicho, przebijającej-bariery-cały-czas dziewczyny, która tylko chciała, aby coś stało się w jej życiu. Wszyscy dowiedzieli się o moim ojcu, po pewnym czasie nie było to dla mnie zaskoczeniem; mam na myśli, nie było to dla mnie nowe, ludzie śmiali się ze mnie przez mojego ojca. Moja stara, najlepsza przyjaciółka, Jordan, rozpowiadała plotki, kiedy byłyśmy w piątej klasie, że mój tata współpracował razem ze mną, które nie były prawdziwe, ponieważ mój tata był absolutnie przeciwny pomysłowi, abym robiła to co on. Powiedział mi, że jeśli kiedykolwiek zobaczy u mnie papierosa albo cokolwiek z narkotyków w moich ustach, będę uziemiona do końca życia. Dziwaczny co? Tylko twój ojciec może wiedzieć, że robi źle i w dodatku i tak to robi. Więc, po pewnym czasie, po wystawieniu tych bzdur mojemu ojcu, moja matka rozwiodła się z nim i zabrała nas z dala od niego. Zabrała mnie z dala od starych, dokuczających mi dzieciaków do nowej atmosfery, gdzie każdy mnie ignorował. I kiedy mama znalazła nowego faceta, szczupłego blondyna, bogatego gościa, który pozwolił nam się do niego wprowadzić, wysłał mnie na odwyk alkoholowy i do szkoły. Ale prawdę mówiąc, blond dupek ma siostrzeńca; chłopak wyprowadził się dawno temu od swojego najlepszego przyjaciela, był wyniosły, uparty i był palantem. Więc, to jest najgorszy minus w tym całym świecie; kiedy siedzisz cicho w domu z słodkim chłopcem o imieniu Niall Horan i będziesz go widywała każdego dnia, i bądź dla niego miła, nawet jeśli cię frustruje. Nie był miły, więc ja też nie byłam; był upartym dupkiem, jak ja, ale z mniej złymi rzeczami niż ja. Jeździł eleganckim czarnym Aprilia RSV 1000R Mille, bardzo drogim motocyklem, o którego się troszczył. Ostatnimi czasy nie pojawiał się w domu i za każdym razem, kiedy go widziałam, miał silną maskę, a z jego oddechu było czuć alkohol. Niall nienawidził mojej matki; za każdym razem kiedy była miła, pogrążał jej próby w dół. Nie zrozumcie mnie źle, nie lubię mojej mamy tak bardzo, ale na litość boską: nie musisz być dupkiem w stosunku do niej. Więc tak, Niall Horan jest dupkiem; sekretem, który zapukał do moich drzwi w środku nocy, aby zapytać o koc. Właśnie taki jest: jest słodki i przebiegły w tym samym czasie. Bardzo ciężko go zrozumieć, ale taki właśnie jest. Mam na myśli, jest Horanem, to wszystko.


___________________________________________________
Hej, no więc mamy za sobą już prolog. Wiem, że w niektórych momentach tekst może być troszeczkę niezrozumiały, ale jest to moje pierwsze tłumaczenie i staram się najlepiej jak potrafię, więc mam nadzieję, że to docenicie i nie zniechęcicie sie już po prologu :) Także do pierwszego rozdziału (komentarze mile widziane, ponieważ bardzo mnie to motywuje do dalszej pracy).