Adele's POV
Wewnątrz domu było lepiej niż na zewnątrz. Ludzie opierali się o ściany, palili papierosy i jointy, aż pokój był mglisty od dymu. Alkohol znajdował się wszędzie. Było tak gorąco, że aż czułam jak sukienka zaczyna się do mnie przyklejać. Wiele osób powie, że to nie jest zabawa, to marne i tyle, ale hej, to jedna noc, która pomaga mi wyłączyć moje myśli i trzymać je z dala od mojej mamy. Od wszystkiego. Usiedliśmy na kanapie. Moje małe ciało usadowiło się pomiędzy muskularnymi ciałami Harry'ego i Louisa. Harry trzymał w ręce butelkę piwa, podczas gdy ja trzymałam czerwony kieliszek po brzegi napełniony tanią wódką.
- Chcesz zatańczyć lovey Dovey? - Louis wyglądał niewyraźnie. Miał przekrwione oczy, kiedy nagle wstał. Uśmiechnął się, po czym chwyciłam jego rękę. Harry obserwował nas, popijając piwo. Prawdopodobnie oglądał tyłki dziewczyn, nie mniej. Louis zaciągnął mnie na parkiet, trzymając w pasie, kiedy tańczyliśmy. Muzyka całkowicie pozbawiła mnie zmysłów, kołysząc moje piersi i trzymając moje myśli od tego, że Louis ociera się o mnie podczas tańca. Sprawdziłam pokój. Niall pociągnął za rozczochrane włosy i usiadł obok Harry'ego. Dziewczyna siedziała na jego kolanach, tańcząc na nich. Moje myśli były pochmurne, a moje emocje były zajechane. Po prostu tańczyłam nic nie czując, bo moje ciało było tak zdrętwiałe, że niemal bolesne. Ale niemal natychmiast stało się zbyt gorąco. Moje ciało stało się zbyt świadome, kiedy żółć wzrastała mi w gardle. Musiałam wyjść. Opuściłam Louisa i udałam się po schodach. Na szczęście znalazłam łazienkę, kiedy resztki mojego żołądka zaczęły się wylewać do toalety. Podłoga była chłodna. Oparłam głowę o ścianę, zamykając zmęczone oczy, kiedy moja głowa wbijała się w ścianę, a ciało niemal czułam, że jest odłączone ode mnie. Było po prostu zbyt gorąco, a ja nie mogłam oddychać lub myśleć, a nawet czuć, bo wszystko odwracał ból, który mnie ogarnął. Otwarte drzwi zaskrzypiały, a dziewczyna jęknęła, gdy mnie zobaczyła. Szybko się zbliżyła, zamykając drzwi. Tylko ja mam takie pierdolone szczęście. Jej czarne włosy były ułożone w brudny kok na czubku głowy, rzęsy pokryte warstwami tuszu do rzęs. Jej ciało okryte było czerwoną sukienką, która wykraczał poza jej eleganckie, opalone nogi. Usiadła naprzeciw mnie, wyciągając nogi i wzdychając cicho.
- Jestem Kathryn Banks, ale wolę Kat. Po prostu tu przyszłaś? Nie wyglądasz znajomo.
- Przeniosłam się dzisiaj w sumie. - prychnęłam, prostując się nieco.
- Zły dzień się już zakończył co? Gdzie mieszkasz? W okolicy?
- Przy drodze. Z Niallem Horanem. - zaczęła dyszeć, tworząc na ustach literę "O", zanim je mocno zamknęła. Zaczęła mnie skanować.
- Niall jest... interesującym facetem. Nie jest zbyt bystry, ale uwierz mi, że serio jest dobrym kochankiem. Jak ci się udało w to wplątać? - westchnęłam, pocierając skronie.
- Moja mama poślubiła jego wujka lub kimkolwiek tam jest.
- Masz na myśli Gerarda? Gerard nie jest nawet jakkolwiek związany z Niallem. Pewnie nie powinnam ci opowiadać teraz całej historii. To mogłoby jeszcze bardziej zrujnować twój dzień. Może Niall ci powie. Ewentualnie. Ale powinnaś wrócić do domu. Naprawdę, wyglądasz jak gówno.
- Dzięki. - mruknęłam. Wstała, uśmiechając się do mnie. Jej postać góruje nade mną.
- Jestem Adele, tak przy okazji. - wymamrotałam cicho. Skinęłam głową, wręczając mi kawałek papieru, po czym odwróciła się dumnie w kierunku drzwi. Zamknęłam je delikatnie za nią, po czym odchyliłam głowę do tyłu do fajnych płytek ściennych. Po chwili pomyślałam, że zasnęłam. Nic nie słyszałam, a moje myśli były tak spokojne, że aż tego nie chciałam. Ale uścisnęła mnie dłoń, nie pozwalając spać. Zielone tęczówki Harry'ego spotkały się z moimi oczami.
- Widziałem jak biegłaś po schodach. Chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku, ale wyglądasz jak gówno, więc może powinienem przyjść wcześniej? - skinęłam głową, a on uśmiechnął się przepraszająco, przesuwając ręce pode mnie i podnosząc mnie z łatwością jakbym była pustą skrzynią. Udał się w dół po schodach, gdzie stali Louis i Niall. Ich twarze pochłonięte były śmiechem i słowami. Skupiałam się na ich rozmowie, aż w końcu zasnęłam. Moje uszy słyszały krzyk Nialla zanim się zsunęłam, będąc zbyt zmęczona. Koszmary mną zawładnęły i nie mogłam zasnąć. Podskoczyłam, kiedy zdałam sobie sprawę, że byłam z powrotem w swoim pokoju. Moja sukienka leżała niedbale na brzegu łóżka, a moje ciało ubrane było tylko w koszulce. Głowa mi nieźle nawalała. Nieznany, ale znajomy pokój, który był teraz moim domem. I w dodatku nie chcę tu być. I nigdy nie będę chciała. Kiedykolwiek.
piątek, 13 lutego 2015
niedziela, 1 lutego 2015
Ostra impreza!
Adele's POV
Moja mama była bardzo szczera w związku z tą sprawą; tym, że tkwię w domu z Niallem i jego wujkiem czy coś takiego. Chodnik uginał się pod moimi krokami tak jak złamane uczucia wypełniające moją klatkę piersiową. Dusi mnie to, że czuję się samotna będąc z nim. Drzwi garażowe wolno zaskrzypiały, sygnalizując, że są otwarte. W środku stał czarny, elegancki motocykl. Czarny kask położony był obok niego. Niall przeszedł obok mnie, podnosząc go. Jego dobrze zbudowana sylwetka usiadła na motocyklu, włączając silnik i kopiąc jednocześnie w moje nerwy. Dlaczego tutaj byłam i dlaczego on to robi? Niall przyglądał mi się, odchrząkując i przewracając oczami niecierpliwie, trzymając kask w powietrzu.
- Idziesz czy nie? Wolałbym nie, ale ty musisz być jeszcze bardziej irytująca, prawda?
- Ty prowadzisz? Motocykl? Czy to nie jest niebezpieczne? Na przykład, możesz mieć wypadek, ponieważ samochód nie będzie widział czarnej farby i...
- Jeśli nie chcesz się tam dostać na tym motocyklu, przysięgam na Boga, zostawię cię tu. Wtedy nadal możesz myśleć jak "niebezpieczny" jestem i jak niebezpieczne to jest, ponieważ mnie to nie obchodzi. - zakręciłam kosmyk włosów i niepewnie usiadłam za nim. Moje ręce zaczęły się trząść, gdy podawał mi kask.
- Włóż go, Spazz. Nie chciałabyś być teraz przecież w niebezpieczeństwie. - prychnął, wkładając kask na głowę. Oparłam ręce na ramionach Nialla. Odwrócił się, patrząc na mnie. Uniósł brew pytająco.
- Nie mogę jeździć z twoimi rękami na moich ramionach. Spadniesz.
- Ale... - wzruszył ramionami zanim moje ręce znalazły się na jego talii. Przełknął bardzo głośno ślinę. Kopnął motocykl, przywołując go do życia, a on huknął jak ryk szalejącego zwierzęcia na co moje ciało się wzdrygnęło, a Niall zachichotał.
- Nigdy nie byłaś na motocyklu, miałem rację frajerko?
- Możesz przestać mnie tak bezsensownie nazywać. Jestem Addie. Dziękuję bardzo.
- Tak naprawdę jesteś Adele, nie Addie. Dlaczego używasz takiego dziwnego pseudonimu dla Adele, kiedy ludzie mogą cię po prostu nazywać Adele i nie zawracać sobie głowy?
- Ponieważ nie lubię mojego imienia. Teraz jazda. - mruknął, gładząc palcami po kierownicy, po czym odwrócił się w stronę pojazdu.
- Tak jest, wasza wysokość. - uczucie, które czułam, kiedy jechałam motocyklem, było przytłaczające. Na szczęście nie założyłam nadmuchiwanej, zielonej sukienki. W innym wypadku, ludzie bardzo łatwo zauważyliby moją bieliznę. Niall prowadził z wdziękiem, a adrenalina głośno gotowała się w moich żyłach. Słyszałam dźwięk perkusji w uszach, a moje włosy, pomimo kasku, leciały do tyłu. Czułam się niekomfortowo w obcasach i sukience; jakbym była księżniczką w sukni podczas jazdy z księciem podobnym do Nialla. Co! Dlaczego to powiedziałam?! Niall pociągnął za motocykl, aby go zatrzymać, a opony przewróciły się na małe skały, które były w rozsypce. Dom przede mną był ogromny, otoczony ogrodzeniem jak kokon, a z środka leciała wybuchowa muzyka, co spowodowało mój ból głowy i klatki piersiowej. Nie byłam przyzwyczajona do tego. Używałam alkoholu tylko w ekstremalnych sytuacjach. Zeskoczyłam z motocykla, zdejmując kask i przeczesując swoje włosy, kiedy dwóch gości zagwizdało jak wilki za mną. Niall kroczył obok mnie, zostawiając mnie nagle samą niezgrabnie podchodząc do motocykla. Po chwili wszedł do domu, zostawiając mnie kompletnie samą. Tak się skończyły słowa mojej matki "miej na nią oko". Chłopcy, którzy gwizdali jak wilki, podeszli do mnie. Jeden miał brązowe włosy i niebieskie oczy, a drugi kręcone, brązowe włosy i zielone oczy. Oboje byli umięśnieni i szczupli. Tatuaże ozdabiały ich ciała.
- Przyjechałaś tu z Niallem Horanem. - chłopak z kręconymi włosami zadrwił. Jego zielone oczy przebiegły przez moje ciało. Tak samo jak oczy Nialla.
- O co chodzi? - chłopcy obaj spojrzeli na siebie, uśmiechając się, a ja podniosłam pytająco brew.
- Cóż... - zapytałam. Moje pytanie nie dostało odpowiedzi
- Jesteśmy jego przyjaciółmi. On się nie umawia, ale.... to musi być dla niego nowe, biorąc pod uwagę, jak gorącą dziewczynę przywiózł ze sobą. Jestem rzeczywiście bardzo zainteresowany. - chłopak w kręconych włosach wymruczał, mrugając do mnie.
- My się nie... umawiamy. Ledwo się znamy.
- Więc dlaczego jechałaś na tyłach jego motocykla? - chłopak z niebieskimi oczami skomentował, wskazując na elegancki, czarny motocykl za mną.
- Jego wuj kazał mnie tu zabrać, więc tak zrobił. - oboje wybuchnęli śmiechem, ukazując białe, lśniące zęby.
- Dobra dziewczynka. Nie przedstawiłem się prawda? Jestem Harry. - chłopak w kręconych włosach przedstawił się, wyciągając do mnie rękę. Uścisnęłam ją.
- A ja jestem Louis. - powiedział drugi. Przytulanie go było niezręczne. Jego koszula pachniała jak mieszanka wody kolońskiej i wody po goleniu.
- Jestem Adele, ale wolę Addie.
- Ale Adele to piękne imię. Dlaczego chcesz go skracać? - wzruszyłam ramionami, uśmiechając się nieśmiało, kiedy oboje wzięli mnie za ręce. Harry moją lewą, a Louis prawą, zwijając swoje silne ramiona wokół moich nadgarstków.
- Więc, chodźmy na imprezę, okej? Pijesz? - zapytał Louis, ciągnąc mnie do przodu delikatnie, kiedy Harry pochylił się, aby nas słuchać.
- Tak, piję. - oboje uśmiechnęli się bezczelnie.
- Lubię tą dziewczynę. Ma odwagę. - Harry powiedział, szturchając mnie w ramię i mrugając do mnie. Moje obcasy wcinały się już w moje stopy, ale nie obchodzi mnie to. Nie boli to tak bardzo jak zwykle. Harry i Louis wciągnęli mnie do środka, a ja zatraciłam się wśród spoconych ciał różnych osób. Pokój cuchnął alkoholem i narkotykami i poczułam się nawet lepiej niż na zewnątrz. Nieco lepiej.
_______________________________________________________
Komentarze mile widziane i do następnego rozdziału :)
Moja mama była bardzo szczera w związku z tą sprawą; tym, że tkwię w domu z Niallem i jego wujkiem czy coś takiego. Chodnik uginał się pod moimi krokami tak jak złamane uczucia wypełniające moją klatkę piersiową. Dusi mnie to, że czuję się samotna będąc z nim. Drzwi garażowe wolno zaskrzypiały, sygnalizując, że są otwarte. W środku stał czarny, elegancki motocykl. Czarny kask położony był obok niego. Niall przeszedł obok mnie, podnosząc go. Jego dobrze zbudowana sylwetka usiadła na motocyklu, włączając silnik i kopiąc jednocześnie w moje nerwy. Dlaczego tutaj byłam i dlaczego on to robi? Niall przyglądał mi się, odchrząkując i przewracając oczami niecierpliwie, trzymając kask w powietrzu.
- Idziesz czy nie? Wolałbym nie, ale ty musisz być jeszcze bardziej irytująca, prawda?
- Ty prowadzisz? Motocykl? Czy to nie jest niebezpieczne? Na przykład, możesz mieć wypadek, ponieważ samochód nie będzie widział czarnej farby i...
- Jeśli nie chcesz się tam dostać na tym motocyklu, przysięgam na Boga, zostawię cię tu. Wtedy nadal możesz myśleć jak "niebezpieczny" jestem i jak niebezpieczne to jest, ponieważ mnie to nie obchodzi. - zakręciłam kosmyk włosów i niepewnie usiadłam za nim. Moje ręce zaczęły się trząść, gdy podawał mi kask.
- Włóż go, Spazz. Nie chciałabyś być teraz przecież w niebezpieczeństwie. - prychnął, wkładając kask na głowę. Oparłam ręce na ramionach Nialla. Odwrócił się, patrząc na mnie. Uniósł brew pytająco.
- Nie mogę jeździć z twoimi rękami na moich ramionach. Spadniesz.
- Ale... - wzruszył ramionami zanim moje ręce znalazły się na jego talii. Przełknął bardzo głośno ślinę. Kopnął motocykl, przywołując go do życia, a on huknął jak ryk szalejącego zwierzęcia na co moje ciało się wzdrygnęło, a Niall zachichotał.
- Nigdy nie byłaś na motocyklu, miałem rację frajerko?
- Możesz przestać mnie tak bezsensownie nazywać. Jestem Addie. Dziękuję bardzo.
- Tak naprawdę jesteś Adele, nie Addie. Dlaczego używasz takiego dziwnego pseudonimu dla Adele, kiedy ludzie mogą cię po prostu nazywać Adele i nie zawracać sobie głowy?
- Ponieważ nie lubię mojego imienia. Teraz jazda. - mruknął, gładząc palcami po kierownicy, po czym odwrócił się w stronę pojazdu.
- Tak jest, wasza wysokość. - uczucie, które czułam, kiedy jechałam motocyklem, było przytłaczające. Na szczęście nie założyłam nadmuchiwanej, zielonej sukienki. W innym wypadku, ludzie bardzo łatwo zauważyliby moją bieliznę. Niall prowadził z wdziękiem, a adrenalina głośno gotowała się w moich żyłach. Słyszałam dźwięk perkusji w uszach, a moje włosy, pomimo kasku, leciały do tyłu. Czułam się niekomfortowo w obcasach i sukience; jakbym była księżniczką w sukni podczas jazdy z księciem podobnym do Nialla. Co! Dlaczego to powiedziałam?! Niall pociągnął za motocykl, aby go zatrzymać, a opony przewróciły się na małe skały, które były w rozsypce. Dom przede mną był ogromny, otoczony ogrodzeniem jak kokon, a z środka leciała wybuchowa muzyka, co spowodowało mój ból głowy i klatki piersiowej. Nie byłam przyzwyczajona do tego. Używałam alkoholu tylko w ekstremalnych sytuacjach. Zeskoczyłam z motocykla, zdejmując kask i przeczesując swoje włosy, kiedy dwóch gości zagwizdało jak wilki za mną. Niall kroczył obok mnie, zostawiając mnie nagle samą niezgrabnie podchodząc do motocykla. Po chwili wszedł do domu, zostawiając mnie kompletnie samą. Tak się skończyły słowa mojej matki "miej na nią oko". Chłopcy, którzy gwizdali jak wilki, podeszli do mnie. Jeden miał brązowe włosy i niebieskie oczy, a drugi kręcone, brązowe włosy i zielone oczy. Oboje byli umięśnieni i szczupli. Tatuaże ozdabiały ich ciała.
- Przyjechałaś tu z Niallem Horanem. - chłopak z kręconymi włosami zadrwił. Jego zielone oczy przebiegły przez moje ciało. Tak samo jak oczy Nialla.
- O co chodzi? - chłopcy obaj spojrzeli na siebie, uśmiechając się, a ja podniosłam pytająco brew.
- Cóż... - zapytałam. Moje pytanie nie dostało odpowiedzi
- Jesteśmy jego przyjaciółmi. On się nie umawia, ale.... to musi być dla niego nowe, biorąc pod uwagę, jak gorącą dziewczynę przywiózł ze sobą. Jestem rzeczywiście bardzo zainteresowany. - chłopak w kręconych włosach wymruczał, mrugając do mnie.
- My się nie... umawiamy. Ledwo się znamy.
- Więc dlaczego jechałaś na tyłach jego motocykla? - chłopak z niebieskimi oczami skomentował, wskazując na elegancki, czarny motocykl za mną.
- Jego wuj kazał mnie tu zabrać, więc tak zrobił. - oboje wybuchnęli śmiechem, ukazując białe, lśniące zęby.
- Dobra dziewczynka. Nie przedstawiłem się prawda? Jestem Harry. - chłopak w kręconych włosach przedstawił się, wyciągając do mnie rękę. Uścisnęłam ją.
- A ja jestem Louis. - powiedział drugi. Przytulanie go było niezręczne. Jego koszula pachniała jak mieszanka wody kolońskiej i wody po goleniu.
- Jestem Adele, ale wolę Addie.
- Ale Adele to piękne imię. Dlaczego chcesz go skracać? - wzruszyłam ramionami, uśmiechając się nieśmiało, kiedy oboje wzięli mnie za ręce. Harry moją lewą, a Louis prawą, zwijając swoje silne ramiona wokół moich nadgarstków.
- Więc, chodźmy na imprezę, okej? Pijesz? - zapytał Louis, ciągnąc mnie do przodu delikatnie, kiedy Harry pochylił się, aby nas słuchać.
- Tak, piję. - oboje uśmiechnęli się bezczelnie.
- Lubię tą dziewczynę. Ma odwagę. - Harry powiedział, szturchając mnie w ramię i mrugając do mnie. Moje obcasy wcinały się już w moje stopy, ale nie obchodzi mnie to. Nie boli to tak bardzo jak zwykle. Harry i Louis wciągnęli mnie do środka, a ja zatraciłam się wśród spoconych ciał różnych osób. Pokój cuchnął alkoholem i narkotykami i poczułam się nawet lepiej niż na zewnątrz. Nieco lepiej.
_______________________________________________________
Komentarze mile widziane i do następnego rozdziału :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)