wtorek, 20 stycznia 2015

Miło mi Cię poznać, Adrian.

Addie's POV 

Świt zaczął wspinać się ponad wysokie, niczym Mount Everest, drzewa, rozrzucając ciepłe, różowe i pomarańczowe promienie słońca pośród zieleni; moje ciało zaszyło się w dużym swetrze, który chronił mnie przed nagłymi zmianami temperatury jesieni w Waszyngtonie.
Dzisiaj przeprowadzaliśmy się w nowe, świeże miejsce; miejsce, które było zdecydowanie za chłodne w porównaniu do naszego dawnego, ciepłego miasteczka w Colorado.
Oparłam głowę o okno, zimne szkło dotykało mojego policzka; moje oczy starannie przyglądały się wschodzącemu słońcu kiedy moja mama kierowała swoim starym, srebrnym Traversem, który trochę grzechotał przez nasze niedokładne płatności.
- Przepraszam - mama mruknęła po raz bilionowy; jej policzki czerwieniły się z frustracji gdy próbowała przepchać samochód po nierównym terenie.
Razem z mamą musiałyśmy przejechać przez prawie cztery stany, żeby tu dojechać, więc myślę, że wiedziała, że zdążyłam przyzwyczaić się do podskakiwania auta.
- Mamo, w porządku - mruknęłam, wychylając głowę za okno, aby przyjrzeć się dokładnie zza przedniej szyby prawie milionom rzędów drzew przemykających obok nas.
- Cieszysz się?
Wzruszyłam ramionami, marszcząc brwi na dźwięk jej nagłego pytania. Naprawdę tego nie przemyślałam, to miał być nowy start, nowa, inna część mojego życia, zbliżała się ona coraz szybciej.
- Jeśli będzie lepiej niż dawniej, myślę że tak.
Mimo to, gdy o tym pomyślałam, wcale się nie cieszyłam. Nawet jeśli mój tata był uzależniony od brania, nigdy nie był dla mnie problemem.
Zawsze był obok mnie, patrząc jak dorastam; oduczył mnie robienia złych rzeczy, i przyłapywał mnie za każdym razem, gdy robiłam coś złego, nie mówiąc mamie. Sama już nie wiem, ile mieliśmy przed nią sekretów.
Było mi ogromnie trudno, gdy dowiedziałam się, że mama złożyła pozew o rozwód; to chyba trudne dla każdego, gdy rodzice siadają obok ciebie, i mówią to "spójrz, kochanie, nie potrafimy już dalej ze sobą być". Tak naprawdę, prawie zawsze to dzieci cierpią przy tym najbardziej, czując jak zawodzą któregoś z rodziców, wybierając tego drugiego.
- Nie brzmisz jakoś szczęśliwie. - Zauważyła mama, spoglądając na mnie kątem oka; jej piwne oczy były o wiele piękniejsze od moich zwykłych, o odcieniu klonu.
- Bo taka nie jestem, mamo. Nie jestem. Musiałam radzić sobie z twoimi problemami, z problemami taty, więc nie jestem szczęśliwa. Przepraszam.
Przełknęła ślinę, wdzięcznie kierując na pustej drodze, a jej dłonie zacisnęły się wokół kierownicy.
- Przy okazji, muszę ci coś powiedzieć.
- Hmm?
Auto przyspieszyło, ślizgając po drodze niczym katapulta, dopóki nie minęłyśmy znaku mówiącego "Witamy w Aberdeen, Waszyngton".
Jestem pewna, że na świecie nie ma osoby skrywającej tak ogromny entuzjazm jak ja...
Mama prowadziła cicho, o niczym później nie wspominając, dopóki nie skręciłyśmy w bardzo elegancką ulicę, gdzie domy były duże, piękne, i piętrzyły się nad nami jak statuy.
- Mamo, co my tu robimy - Spytałam ostrożnie. Wiedziałam dobrze, że nie miałyśmy pieniędzy na życie w ładnym domu, domu takim jak te. Mam na myśli, nie potrzebowałyśmy nawet takiej przestrzeni. Byłyśmy tylko my, żadnego rodzeństwa, bez taty, tylko ja i moja mama naprzeciw światu.
Zaparkowałyśmy obok wielkiej willi; był to dom koloru perły, z dokładnie ozdobionymi oknami i wiśniowymi drzwiami.
- Więc, Addie, skarbie, to jest niespodzianka. Nie będziemy mieszkać tylko my...same. Ja... poznałam mężczyznę, który zaproponował nam zamieszkanie razem z nim. Jest tylko on, i jego... Hm, to nawet nie jego siostrzeniec, bo nie są spokrewnieni, ale-"
- O czym ty mówisz... - szepnęłam, otwierając usta z niedowierzania; nie potrafiłam wydać z siebie żadnego dźwięku, gdy moja mama odpięła pas i uśmiechnęła się głupkowato.
- Niespodzianka?
Spojrzałam przez okno, potem z powrotem na dom; dwie wysokie postacie teraz wlokły się do naszego samochodu, jedna odsunięta nieco dalej od drugiej, która praktycznie biegła nam naprzeciw.
Mama objęła go, mężczyzna był widocznie wyższy od niej, gdy się pocałowali. Czułam jakby w moim brzuchu wszystko wiązało się w wielkie supły, lecz odpięłam swój pas i zapatrzyłam się znów w przednią szybę.
Więc, zaczynamy wszystko od początku. Nowi mężczyźni, nowi mężowie, nowe początki.
Dobry Boże, zabij mnie.
Pukanie w szybę sprawiło, że prawie wrzasnęłam. Z okna widziałam teraz twarz mojej mamy, oraz jej dłoń splecioną z dłonią mężczyzny. Wtedy z wahaniem opuściłam okno.
- Addie, masz zamiar wyjść i przedstawić się?
Spojrzałam się na człowieka, następnie na postać z tyłu; jego niebieskie oczy zupełnie wyrwały mnie z kontekstu, kiedy on przyglądając mi się uniósł brew, jakbym była cholerną królową głupoty.
- Addie. - mama spytała znów, przerywając moje rozmyślanie. Znów zapaliło się we mnie uczucie złości, wraz z supłami w moim brzuchu i przełyku.
Otworzyłam drzwi i wdzięcznie przeszłam obok niej, chwytając swoje torby i niechętnie sunąc wraz z nimi w stronę domu, gdy chłopak cicho podążał za mną z rękami w kieszeniach.
Nagle poczułam rękę na moim ramieniu, którą szybko i gwałtownie odepchnęłam; za sobą usłyszałam syk, jak dla mnie dość nienaturalny.
- Chciałem tylko otworzyć cholerne drzwi, ślimaku. Przestań panikować.
Zrobiłam głęboki wdech, a on przewrócił oczami, przekręcając zamek w drzwiach i otwierając je. Cicho wlokłam się za nim, o nic już nie pytając.
Weszłam do środka, a z moich ust mimowolnie wydało się ciche sapnięcie.
Wszystko było udekorowane na biało lub marmurowe, z wysoko umieszczonymi sufitami i eleganckimi żyrandolami; duże i szerokie okna wpuszczały do środka ciepłe promienie słońca, który uzupełniał całą dekorację iskrą perfekcji.
Wysokie, pokryte wykładziną spiralne schody były wykonane z ciemnego drewna i prowadziły na górę, gdzie chłopak zdążył już wejść.
Szybko go dogoniłam, targając swoje torby i potykając się o własne stopy, gdy wniosłam już wszystko do pomieszczenia.
Wydawało mi się, że jest tego za wiele.
Chłopak zatrzymał się przed eleganckimi, złoto-fioletowymi drzwiami, otwierając je szeroko i ukazując pokój trzy razy większy niż mój dawny, z dużym, królewskim łóżkiem i fioletową narzutą z eleganckimi, złotymi naszyciami. Garderoba była oddzielna, a także pusta, czekając na moje ubrania, wraz z oddzielnymi szafkami na buty i biżuterię.
Była także moja własna łazienka, z wielką, marmurową wanną z jacuzzi, oraz prysznic ze wskaźnikiem temperatury i drogimi masażerami; ogromne lustro, srebrny, porcelanowy zlew i sedes. W moim pokoju natomiast od razu zauważyłam duże biurko na wszelkie projekty, a na nim mój własny, ciemnofioletowy telefon.
- To jest, uh, twój pokój. A ty jesteś...
- Adele. Wolę Addie.
- Nikogo nie obchodzi co wolisz a czego nie, ale hej. Jestem Niall, ale wolę... Niall.
Ułożyłam bagaż na ziemi i posłałam mu piorunujące spojrzenie, na które ten odpowiedział przebiegłym uśmieszkiem.
- Dlaczego więc się ode mnie nie odpierdolisz, Niall.
- Rozpakuj się. Mógłbym równie dobrze iść stąd i pierdolić kogoś innego, co byłoby i tak o niebo lepsze od kiedykolwiek pierdolenia ciebie. Ale no, poczuj się jak w domu, Ad...Ade...Adrian"
- To męskie imię. Nie jestem facetem.
- Nie mów tego w szkole, mogłabyś się wpakować w niezłe gówno, kujonko. Możesz równie dobrze unieść nos i powiedzieć "nie jestem snobką", gdy, tak naprawdę, jesteś nią. To okropne, że jesteś w miarę gorąca.
Mimo, że nie chciałam się czerwienić, poczułam ciepło na moich policzkach; zacisnęłam zęby we frustracji, a jego uśmieszek wciąż rósł.
- Powiedziałem "w miarę" gorąca. Nie żebyś taka była. Jest mnóstwo dziewczyn gorętszych od ciebie.
- Próbujesz mnie zastraszyć? Zrobiłeś już wystarczająco. - warknęłam.
Wzruszył ramionami i wyszedł, na jego twarzy malował się wyraz zadowolenia. Pomachał mi, uśmiechając się.
- Też mi miło cię poznać, Adrian.
Po tym zatrzasnął drzwi, i mogę przysiąc, że cały dom zatrząsł się razem ze mną. Spadłam powoli na ogromne, od teraz moje łóżko.
Boże, już zdążyłam znienawidzić tego miejsca.

~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka, tak więc mamy pierwszy rozdział!  Starałam się jak mogłam żeby wyszło ładnie, więc, mam nadzieję że wam się spodoba:) Drugi rozdział, jak i kolejne, będą się pojawiać mniej-więcej co tydzień. Liczymy na szczere komentarze, to też motywuje do dalszej pracy.Xx

3 komentarze:

  1. Cudowny *O* Nie mogę doczekać się 2 rozdziału^^

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku jest świetny! @hugwithidiots

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, to jest świetne! Nie mogę doczekać się już kolejnego rozdziału
    @93sn0uis .x

    OdpowiedzUsuń